Muzyka na wakacje cz. 2 – Tunng

Skomentuj

Zespół, którego płytę tym razem chciałbym przedstawić i zaproponować,  w bardzo naturalny i nieprzypadkowy sposób pojawia się w moim wakacyjnym zestawieniu. Mógłbym powiedzieć, że czwarta płyta brytyjskiego składu jest idealna na letnie wieczory wyłącznie z powodów muzycznych, ale to by nie wyczerpywało wszystkich przyczyn jakie spowodowały, że zainteresowałem się muzyką Tunng. Tak więc zamiast prawić o dźwiękach to zacznę od końca.. choć tak naprawdę od początku.

Są dwa powody niebezpośrednio muzyczne, które sprawiają, że warto zainteresować się londyńskim zespołem. Pierwszy z nich jest dość oczywisty dla tegorocznych gości OFF’a w Katowicach, a mianowicie  mam tu na myśli rewelacyjny występ Tunng na Scenie Leśnej rojkowego festiwalu. Drugim aspektem zachęcającym do zmierzenia się z utworami wspomnianej kapeli to fakt, że nasz zespół popełnił wspólne nagrania i koncerty z bohaterem poprzedniej części moich płytowych propozycji na lato czyli z zespołem Tinariwen (nomen omen jedną z gwiazd tegorocznego Opener’a).

Choć pozornie afrykański blues Tauregów i folkowo-elektroniczne piosenki Tunng mają się nijak do siebie, zespoły spotkały się w lutym 2009 w Londynie by nagrać wspólnie kilka utworów dla programu Late Junction nadawanego w radiu BBC 3. Sesja nagraniowa okazała się jednak strzałem w dziesiątkę i już w marcu tego samego roku grupy odbyły razem dziesięciodniową trasę po Wielkiej Brytanii (10 koncertów).

Owe spotkania nie pozostały bez wpływu na bohaterów mojej dzisiejszej opowieści. Sam Mike Lindsay – współzałożyciel i wokalista Tunng – stwierdził , że kontakt z Tinariwen było dla jego zespołu bardzo budującym wstrząsem dającym inspirację do dalszego muzykowania. Na fali tej energii Tunng nagrał czwartą w dorobku płytę „and then we saw land”.

Płyta, którą chciałbym zarekomendować została wydana w marcu 2010 przez niewielką, młodą i niezależną brytyjską wytwórnię Full Time Hobby.

Wydawnictwo cechuje wysoka spójność i dojrzałość brzmień. Nagrania są bardzo harmonijne i szybko wpadające w ucho (jak choćby singlowy przebój Hustle) .  Muzyka na płycie jest nienachlana i przyjemna,  napełniająca spokojem. Tu zaważam, że nie snuje się ona bezwładnie co mogłoby znużyć słuchacza po dłuższym obcowaniu. Kompozycje są bardzo melodyjne i niepozbawione dynamiki. Na szczególną uwagę zasługują także przemyślane i dopracowane połączenia akustyczno-folkowych zagrywek z delikatnym posmakiem brzmień elektronicznych instrumentów. Przeplatające się wokale Mika Lindsaya i Becky Jacobs (młodsza siostra Maxa Tundry) dodają nagraniom mocy i barw.

Budyń na Chłodnej

Skomentuj

Sobotni koncert na Chłodnej był teatrem jednego aktora, którym tego wieczoru został Jacek Szymkiewicz znany powszechnie jako Budyń. Postać ta nie powinna być obca nikomu, kto choć trochę interesuje się polską sceną muzyki alternatywnej. Dla porządku jednak dodam, że Budyń to współzałożyciel i lider szczecińskiego zespołu Pogodno, a także autor kilku solowych projektów (m.in. Budyń solo, Budyń i Sprawcy Rzepaku).

Sobotni koncert był na swój sposób specyficzny, można rzec bardzo wakacyjny, o luźnym charakterze. Samo przedstawienie rozpoczęło się z godzinnym opóźnieniem (co nie dziwi) i mimo informacji z plakatu nie było biletowane (co miłe). Budyń tak jak wspomniałem powyżej wystąpił sam, a właściwie sam z elektroakustyczną gitarą. Mówiąc o instrumentarium należy jeszcze wspomnieć o kilku przeszkadzajkach (m.in. tamburyna), które artysta pożyczył publiczności, co pomogło rozruszać wbitych w krzesełka ludzi. Przy dodam, iż mimo że klub wypełniony ludzi w pełni (plus osoby na zewnątrz budynku), sam koncert zwrócił uwagę raczej mniejszej grupy ludzi. Taka sytuacja spowodowała, że granie miało bardziej intymny charakter, a samo show raczej przypomniało wspólne muzykowanie ze znajomi, niż to co przyjęło się uznawać powszechnie za koncert. Ten efekt to bezsprzecznie zasługa Budynia, który łatwo nawiązał kontakt z publicznością. Muzyk prowadził koncert niemalże jak rozmowę z ludźmi , pełną humoru , sytuacyjnych żartów łączonych ze swobodnymi improwizacjami muzycznymi.

Jeśli chodzi o utwory, które usłyszeliśmy to były to głównie pozycje znane z solowej twórczości Szymkiewicza.  Z piosenek, które udało mi rozpoznać najwięcej pochodziło z pierwszej solowej płyty Budynia Kilof (Sony Music Poland 2004) (Przepływ, Woland, Pani łaskawa, Kilof), można było też usłyszeć Taki i nie ,Poli i Owoce – zagrany jako jeden z ostatnich – z płyty Baset (Polskie Radio Szczecin 2008).

Kasia Nosowska zapowiadając Jacka Szymkiewicza na znamiennym dla swojego zespołu koncercie unplugged w Teatrze Roma, powiedziała, że Budyń to „jeden z najlepszych głosów w tym kraju, jeden z najlepszych umysłów w tym kraju, jedna z najlepszych powierzchowności w tym kraju” i trudno mi się z tymi słowami nie zgodzić. Jacek jako instrumentalista i jako muzyk nie pozostawia najmniejszych wątpliwości. Na scenie czuje się pewnie, a śpiew z akompaniamentem jedynie gitary to dla niego żaden problem.  Jeśli dodamy do powyższego specyficzne, niebanalne choć nie każdemu odpowiadające, poczucie humoru otrzymujemy godnego naszej uwagi artystę. Artystę, którego sztuka nie tylko poprawi nam nastrój, ale także może sprowokować do głębszych przemyśleń.

Marcin Masecki Band w ArtParku

Skomentuj

W galerii nowe zdjęcia z koncertu zespołu Marcina Maseckiego w ArtParku w Warszawie 22.08.2010

Muzyka na wakacje cz. 1 – Tinariwen

Skomentuj

Jeszcze nie ochłonęliśmy po jubileuszowej edycji rojkowego OFF’a, a już myśli wybiegają znów w kierunku Katowic za sprawą innego także ważnego festiwalu Tauron Nowa Muzyka, który już pod koniec sierpnia. Ja jednak chciałbym na chwilę się zatrzymać i zamiast rozpisywać się o tym co ma nas spotykać za  dwa tygodnie to napiszę o kilku interesujących płytach, po które sięgnąłem w te wakacje.

Zespołem otwierającym mój mały esej będzie afrykańska formacja Tinariwen, o której istnieniu dowiedziałem za sprawą tegorocznego Opener’a (grali także w 2009 roku na festiwalu Inne Brzmienia w Lublinie). Tinariwen zagrał na Scenie World gdyńskiego festwiwalu późną nocą pierwszego dnia imprezy. Występ był ujmujący z wielu powodów muzycznych i nie tylko. Mnie jednak najbardziej zachwyciło brzmienie malijskiego zespołu, które jest opisywane jako afrykański blues. Ta muzyka jest wyjątkowa gdyż łączy bliskie nam instrumentarium (gitary elektryczne) z tradycyjną muzyką ludzi pustyni, mieszkańców Sahary. Efekt końcowy takiego połączenia to muzyka dość spokojna acz bardzo transowa i rytmiczna. Biorąc pod uwagę, że ową muzykę zwie się afrykańskim bluesem trzeba wspomnieć o przekazie niesionym za jej pomocą. W tekstach Tinariwen można znaleźć wiele odniesień do tradycji i historii Tuaruegów  - ludu, z którego wywodzą się muzycy. W utworach poruszana jest tematyka życia na pustyni czy trudach koczowniczego trybu życia. W tekstach istotne są także odniesienia do wyzwoleńczych zrywów Tuaregowych rebeliantów.

Tinariwen istnieje od początku lat osiemdziesiątych i  nie biorąc pod uwagę nagrań na kasetach (wcześniejsze lata)  ma w dorobku cztery płyty (Radio Tisdas Sessions 2003; Amassakoul 2004; Aman Iman Water Is Life 2007; Imidiwan: Companions 2009) oraz liczne koncerty na całym świcie (występowali m.in. na festiwalach Coachella,  Glastonbury czy Roskilde).

Karpaty Magiczne – zdjęcia

Skomentuj

W galerii kilka zdjęć z lipcowego koncertu Karpat Magicznych z warszawskiego klubu Sen Pszczoły

Spięty w Galerii

Skomentuj

Kilka zdjęć z koncertu Spiętego na warszawskiej Pradze 24 lipca 2010 już w galerii.

66 rocznica Powstania Warszawskiego

Skomentuj

Spośród kilku godnych uwagi wydarzeń związanych z obchodami rocznicy warszawskiego zrywu wyzwoleńczego w roku 1944 , chciałbym wyróżnić poniży koncert:

Gdzie diabeł nie może..

1 komentarz

..tam DAGADANĘ wyśle :)

W najbliższej audycji Daga Gregorowicz opowie jak to zespół DAGADANA  znalazł się na koncertach w Afryce, a dokładnie w Maroku.

Zapraszam do posłuchania fascynujących opowieści Dagi m.in. o Festiwalu Ludzi Pustyni (http://www.festivaldudesert.com/) , o przygodach podróży, o poznawaniu zupełnie nowych kultur, o graniu dla największej w historii DAGADANY publiczności czy wspólnym muzykowaniu z  Afrykańczykami. Gorąco polecam!

http://www.festivaldudesert.com/

Europa w nas – przekraczanie granic

Skomentuj

„Europa w nas – przekraczanie granic” – taki tytuł nosiło spotkanie do jakiego doszło 10 lipca 2010 w Lublinie przy okazji trwania festiwalu Inne Brzmienia .

Gospodarzem panelu był dominikanin o. Tomasz Dostatni * a jego gośćmi byli lider Voo Voo – Wojciech Waglewski oraz pierwszoplanowa postać zespołu Raz Dwa Trzy – Adam Nowak.

1. Część 2. Część 3. Część 4. Część 5. Część

*Tomasz Dostatni (ur. 1964 r. w Poznaniu) – dominikanin, publicysta, duszpasterz inteligencji, rekolekcjonista.

Tomasz Dostatni studiował filozofię i teologię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Kształcił się w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów oraz uczęszczał na wykłady z literatury polskiej i rosyjskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. W latach 1990-1995 mieszkał w Pradze, gdzie pełnił funkcje mistrza nowicjatu, proboszcza Polskiej Parafii Personalnej, korespondenta Radia Watykańskiego i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Założył także Ośrodek Kultury Chrześcijańskiej.

Jest autorem kilkudziesięciu programów telewizyjnych z cyklu “Rozmowy w drodze”. Publikuje także w prasie świeckiej i katolickiej. Jest członkiem rady redakcyjnej czeskiego czasopisma teologicznego “Salve”. Tłumaczy z języka czeskiego. Prowadzi dominikańską Fundację Ponad granicami w Lublinie. Z Uniwersytetem Marii Curie-Skłodowskiej współorganizuje od kilku lat program Przekraczać mury, z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza cykl spotkań Europa, ale jaka?. Prowadzi Konwersatorium: Przedsiębiorczość – kultura – religia wspólnie z Bankiem PKO BP w Poznaniu, a w ramach Konfrontacji Teatralnych w Lublinie stały cykl Jak żyć ? (spotkanie z filozofami). Organizuje ponadto “Debaty Dwóch Ambon” w Lublinie.

(informacja ze strony www.innebrzmienia.pl)

Konkurs roztrzygnięty !!

Skomentuj

Do wygrania najnowsza płyta Levity „Chopin Shuffle”.

Aby wziąć udział w konkursie należy odpowiedzieć na 2 z 3 poniższych pytań i wysłać mail na adres: tadek@radioaktywne.pl

1. Jacek , Piotr i ….. Jerzy

2. Czy Jacek Kita w trakcie studiów na Krakowskiej Akademii muzycznej należał do klasy Krzysztofa Pendereckiego?

tak

3. W którym roku Levity wydało swój debiutancki album i jak się on nazywał?

2009,  Levity

. . .

„Nie mam wątpliwości, że ta płyta fascynować będzie jeszcze długo po zamknięciu oficjalnych uroczystości związanych z Rokiem Chopinowskim. To muzyka ponadczasowa”

- Tomasz Handzlik (Gazeta Wyborcza)

„Druga płyta Levitów, podobnie jak krążki Mitch & Mitch i Cukunftu czy zeszłoroczny „Bob” Marcina Maseckiego pokazują, że świetni muzycy mogą w Polsce nagrać album zarazem nowatorski i pełen szacunku dla tradycji. I nie jest to tradycja z sal koncertowych i na kolanach – to genialna zabawa muzyką, która tkwi w każdym z nas”

- Anna Gromnicka (Dziennik/Gazeta Prawna)

„Chopin Shuffle” to nie pomnik. Ale nawet gdyby po Roku Chopinowskim miała się ostać tylko ta jedna płyta, to warto było go organizować”

- Jarek Szubrycht (Przekrój)

 

Starsze wpisy